|
Nietuzinkowy Tuzin czyli XII Festiwal Fantastyki
autor: Tomasz Hemperek
Jakże ten czas leci! Już po raz dwunasty na zamku w Nidzicy koło Olsztyna zebrało się międzynarodowe towarzystwo na konwencie fantastyki. Była gwarno, hucznie, wesoło i intelektualnie. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nawet dzieciaki, których w tym roku było ponad trzydzieści Spotkania w Nidzicy mają pokazać, że fantastyka ma wiele oblicz. Tak było i tym razem. Całość programu podzielono na kilka bloków, realizowane były niezależnie i równolegle. Spotkania odbywały się do popołudnia, potem królowały happeningi i odpoczynek. Filmy wyświetlano non stop, tylko czasem salę kinową rezerwowano na pokazy multimedialne prelegentów. Galerię można było podziwiać przez kilka godzin dziennie, a sama wystawa wisieć będzie na zamku do końca czerwca. Księgarnia i antykwariat była czynna przez 10 godzin na dobę, wciąż wypełniał ją tłumek miłośników literatury – zwłaszcza w przerwach między spotkaniami. Sprzedano w niej podobno kilkaset książek przez trzy dni, więc od razu widać, kto przyjeżdża do Nidzicy. Elita! Popołudnia i wieczory wypełniała zabawa. Odbył się happening na dziedzińcu zamkowym, na którym tradycyjnie grillowano – było z tego sporo dymu, bo palenisko trzeba było przenieść pod krużganki – nad zamkiem przeszła wcześniej ulewa. Organizatorzy nie z jednego pieca chleb jedli – scenę natychmiast zadaszono, uczestnicy nałożyli kurtki i zabawa trwała dalej. Gromy, gradobicia, czy kubeł wody nie są w stanie wytrącić z równowagi polskiego fana. Na chwilę wyszło słońce i wtedy Wojtek Sedeńko, jako przedstawiciel Spółki z nieograniczoną nieodpowiedzialnością "WaKATy", zaczął konkurs strojów. Po nagrody ufundowane przez Fundację Solaris i Bibliotekę "Planeta 11" (koszulki, gry komputerowe, książki i słodycze) stanęło kilkunastu przebierańców. Były duchy z Niedzicy (tej w Pieninach), był emerytowany Achilles, był Uruk-hai, była Sadako, parę typków w galabijach, łucznik, Leto Atryda i inni. Były arie operowe w wykonaniu małoletnich artystek operowych i Pocahontas. Reasumując, było wesoło, zwłaszcza gdy 4-letniego rycerza publika "wspomogła" chóralnym wykonaniem "Małego Rycerza" Potem nastąpił koncert gothic rocka w wykonaniu Judy4. Grali nieźle, ale dźwięk na dziedzińcu jest wzmacniany i odbijany przez mury, więc niektórzy powrócili do hotelu, gdzie w kawiarni oddali się radosnej degustacji trunków z całego świata, które przywieźli goście z kilku krajów Wieczorne imprezy miały miejsce codziennie – pierwszego dnia było to ognisko i barbecue, drugiego wspomniany happening, a trzeciego biesiada warmińska, ze świniakami z rożna, z wędzonym pstrągiem i jesiotrem, kartoszkami, ogórcami, smalcem ze skwarkami, grochówą, bigosem, kaszą gryczaną i jaglaną itd. Thomas Mielke nie mógł się nadziwić obfitości jedzenia, wspominał konwent w Berlinie, na którym dosłownie miesiąc wcześniej serwowano... parówki Bankiet sponsorował Browar Kormoran i Mazurskie Miody, nie zabrakło więc lokalnych smakołyków. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych, a tańce zadziwiły naszych gości z krajów ościennych. Nie brakło elementów humorystycznych, np. jeden z uczestników wrzucił do grilla ślubną obrączkę, by sprawdzić, czy to przypadkiem nie jest jedyny Pierścień Spotkania miały różną frekwencję. Niektóre gromadziły sporo chętnych – niektórzy musieli stać, gdyż krzeseł na sali było tylko 60. Największą publikę zgromadzili goście honorowi Thomas R.P. Mielke, autor legendarnego "Sakriversum" i kilkunastu znakomitych powieści historycznych, ze swadą i humorem opowiadał o swoim pisarstwie i związkach z fandomem, obdarował swoich polskich wydawców (Solaris) winem z winnic papieskich w Awinionie i pokazał film z Worldconu w Chinach, gdzie wraz z innymi pisarzami (m.in. z Brianem Aldissem) przeżył trzęsienie ziemi i kamienną lawinę Wydaje się, że ten pisarz – bardzo popularny w Niemczech i w Europie Zachodniej – wkrótce zostanie w Polsce liderem powieści historycznej Spotkanie z Marią Galiną prowadzili Andrzej Sawicki i Paweł Laudański, a dotyczyło twórczości samej autorki i sytuacji na rynku rosyjskim. Galina to wyśmienita autorka, jej ostatnia powieść została nominowana do rosyjskiego Bookera Spotkania z Andrzejem Sapkowskim i Andrzejem Pilipiukiem także zgromadziły odpowiednią publiczność. Ten drugi autor miał jeszcze spotkanie z czytelnikami w bibliotece "Planeta 11" w Olsztynie Pozostałymi prelegentami byli Jarosław Grzędowicz, Witold Jabłoński, Lech Jęczmyk, Maja Lidia Kossakowska, Zbigniew Kulczycki, Maciej Parowski, Marcin Przybyłek, Wojtek Sedeńko i Michał Studniarek. Nie byli to jedyni zawodowcy obecni na Festiwalu, wśród uczestników dostrzegliśmy Jacka Inglota, Joannę Kułakowską, Łukasza Orbitowskiego, wielu znanych tłumaczy, wydawców i grafików. Było z kim podyskutować Galeria była w tym roku po prostu wyśmienita. Prace Grzegorza Kmina powalały, podobnie Macieja "Monastyra" Błażejczyka. Nie mamy się czego wstydzić, takich ilustratorów mogą nam pozazdrościć inni. I było to widać, Mielke strasznie chwalił polskie okładki "Solarisu", a Czesi na pniu kupili polskie okładki do całego cyklu Bena Bovy, który właśnie zaczynają wydawać u siebie. Do tego celu służą właśnie spotkania w Nidzicy, gdyby ktoś przypadkiem pomyślał, że festiwal ma wyłącznie charakter towarzyski... Zresztą, planów snuto sporo.. Wręczono – przy pełnej sali – po raz jedenasty Nagrody SFINKSA, które są plebiscytem na najpopularniejsze wśród czytelników utwory. Wybór był zaskakujący w kilku kategoriach i wskazuje na zmiany czytelniczego nastawienia do czasopism. Przed nagrodami Wojtek Sedeńko wręczył grafiki znanych pisarzy i uczestników Festiwalu, narysowane węglem i ołówkiem przez Małgorzatę Piasecką – prace witano hucznymi brawami Po Festiwalu odbył się tradycyjnie Poligon V2, luźny konwent dla tych, którzy chcą odpocząć nad jeziorem i w spokoju pogadać o fantastyce. Zostało na nim ponad 40 osób – w tym wszyscy goście zagraniczni i Lech Jęczmyk. Oglądano filmy, biesiadowano, strzelano z łuku, odbyto wycieczkę do Olsztyna, Grunwaldu i Gietrzwałdu. W tej ostatniej mieścinie gospodarze zaprosili do Karczmy Warmińskiej, w której podano takie rarytasy, że Lech Jęczmyk miał łzy w oczach, a Mielkemu wprost zabrakło słów Za rok 13 festiwal – organizatorzy stoją przed arcytrudnym zadaniem – ciężko będzie im podnosić dalej poprzeczkę. Ale już dziś zapowiadają udział w Festiwalu gości z Rosji – Wasilija Gołowaczewa (20 mln egz książek sprzedanych w Rosji) i Olega Diwowa, Thomas Mielke zapowiedział się jako zwykły uczestnik, mają być Brytyjczycy. Więc już dzisiaj warto bukować miejsce w Nidzicy
|