10. Festiwal Fantastyki 2003 PDF Drukuj Email
czwartek, 11 marca 2010 11:52

X Festiwal Fantastyki w Nidzicy (jubileuszowy)

autor: Tomasz Łukaniewski

Jubileuszowy, X Festiwal Fantastyki, miał być wyjątkowy... i był taki. Wypaliło wszystko: goście (z kilku krajów) stawili się w komplecie, nie zabrakło nikogo. Publiczność przybyła w nadkomplecie - wzięty specjalnie na ten cel hotel aż 28 km od Nidzicy, pękał w szwach i jak frekwencja nadal będzie rosła, to organizatorzy już teraz zastanawiają się się, gdzie położyć uczestników za rok. Program zrealizowano w całości i punktualnie - wymieniono tylko w programie spotkanie z Dukajem i dr Piszczkiem, za to ten ostatni pogawędził na temat praw autorskich dwa razy dłużej i od pełnej sali dostał owację. Program kinowy był satysfakcjonujący, wystawowy trochę chaotyczny (za dużo wystaw i za bardzo różnorodnych, co organizatorzy tłumaczyli jubileuszem), księgarnia aż za obfita i oblegana całymi dniami (promocji było mnóstwo, polecali w niej książki Sedeńko, Oramus i Materska oraz Dukaj; był też supertani antykwariat), przedstawienie teatralne "Fausta" na zamkowym dziedzińcu, choć nowoczesne, miało publikę i owację. A imprez towarzyszących, plenerowych było co niemiara.
Zacznijmy od spotkań, bo one są zwykle głównym punktem programu. Tematyka była różnorodna, dominowały jednak sprawy prawa autorskiego i plagiatu braci Wachowskich wobec Snerga-Wiśniewskiego. Poszukiwano też nowych zjawisk na scenie SF. Mówili: Jarek Grzędowicz, Dominika Materska, Marek Oramus z Andrzejem Burdziakiem, Jacek Dukaj, Andrzej Pilipiuk, Maciej Parowski, Marcin Wolski, Andrzej Ziemiański, Maja Kossakowska, Lech Jęczmyk.
Dużo miejsca poświęcono fantastyce rosyjskiej, swoje spotkania autorskie mieli Kirył Jeskow, Andriej łazarczuk i małżeństwo Diaczenków. Poza tym na panelu wystąpili Andriej Bielanin i Galina Oksanowa (autorzy fantasy dla dzieci), Nikołaj Basow (wydawnictwo Eksmo z Moskwy), Kirył Pleszkow (tłumacz polskiej fantastyki). Panele prowadzili Paweł Laudański i Eugeniusz Dębski. Swoje wystąpienie mieli Czesi: Pavel Weigel (tłumacz), Tom Jurkovski i Jana Radousov (wydawnictwo Laser Books) oraz tłumacze prowadził Cezary Frąc, a swoje grosze wtrącali Agnieszka Jacewicz, Andrzej Sawicki, Jola Pers, Marek Michowski, Tomasz Pindel, Lech Jęczmyk, Dariusz Wojtczak, Eugeniusz Dębski). Odbyło się też spotkanie wszystkich współpracowników wydawnictwa Solaris z czytelnikami.
W piątek wręczono nagrodę SFINKS 2003, laureaci odbierali je w wypełnionej po brzego galerii Pod Belką. Sama galeria tego samego dnia stała się świadkiem otwarcia wystaw: malarstwa olejnego Marcina Trojanowskiego, komiksu Tomasza Łaza i T. Hempre, komiksu zinowego Doroty Olachowskiej i fotografii Krzysztofa Kwinty. Oprócz tego można było podziwiać wystawę ksiązek z polskiej fantastyki przełożonych na język czeski. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że wiedźmin to "zaklinacz", a kotołak - "koczkodlak".
W sobotę clou programu był benefis Wojtka Sedeńki. Okazją było 25 lat jego działalności w światku fantastycznym i dziesięciolecie Festiwali Fantastyki. Okazało się, że jubilat zdołał w tym czasie zorganizować kilkanaście konwentów, redagować trzy fanziny i jedno pismo ogólnopolskie, wydać ponad 50 książek i dokonać wyboru sześciu antologii (jednej rosyjskiej i pięciu polskich). Uroczystość stała się okazją do wygłoszenia alfabetu fantastycznego, a jubilata wychwalali Marek Oramus, Marcin Wolski, Lech Jęczmyk i Jacek Inglot. Całość okrasił występ Kwiczoła Kwinty.
Jako się rzekło, nie brakowało na Festiwalu imprez plenerowych. W czawrtek było to ognisko integracyjne, w piątek wielkie grillowanie na dziedzińcu, a w sobotę Uczta Asterixa w ośrodku nad jeziorem. Głównym bohaterem był na niej pieczony dzik. Menu uzupełniło jeszcze kilkanaście dań: bigosy, grochówki, barszcze, kiełbasy, boczki, sałatki, ryby itd. Piwo lało się strumieniami, nie brakowało innych trunków, a Rosjanie okropnie komplementowali Polaków. Sierioża Diaczenko powiedział mi, że u nich taka impreza kończy się po godzinie, bo uczestnicy śpią pokotem pod stołami. Tymczasem u nas wszyscy, w komplecie, bawią się do białego rana. Zdumiony był też rodzinnym charakterem imprezy (według organizatorów, zarejestrowano oficjalnie 23 uczestników w wieku do lat 15), średnią wieku (znacznie wyższą niż na zwykłych konwentach), kulturą i wesołością ludzi i serdecznym przyjęciem ich przez organizatorów. A ci dwoili się i troili, żeby wszystko grało jak w zegarku.
Po Festiwalu odbywał się tradycyjnie Poligon V2. Tym razem zostało blisko 70 osób, można więc mówić o drugim konwencie. Cały program zorganizowano w ośrodku, a w programie był Turniej Pingla Pivnego (o bardzo wymyślnych i zwariowanych zasadach, grę rozpoczynano rakietkami, a kończono tackami do krojenia chleba), gdzie sponsorem był Janek Piasecki (nagroda główna - beczka piva Irish), turniej tenisa ziemnego, strzelanie z łuku, wycieczka do Malborka, kąpiele w jeziorze, seanse kinowe i nocne Polaków rozmowy. Część uczestników wręcz apelowała, żeby Festiwal przenieść za rok do ośrodka, ale organizatorzy nie chcą rezygnować z zamku.
Ja w każdym bądź razie przyjadę za rok na pewno, choćby się paliło, i chcę zaliczyć zarówno Festiwal na zamku w Nidzicy, jak i Poligon w Kalborni.

 
 

Sponsorzy

Organizatorzy

Współpraca

Patronat

ro